Schetyna kopie w Brukseli dołki pod Tuskiem?!
„Grzegorz robi Donaldowi tak koło pióra w Europie, że ten będzie żałował, iż kiedykolwiek z nim zadarł”.
Szef MSZ Grzegorz Schetyna ma jasny plan na najbliższe miesiące i lata. Przede wszystkim chce przejąć PO jako jej przewodniczący, a potem ewentualnie przejąć fotel premiera. Po drodze chce dobrać się do gardła Donaldowi Tuskowi i doprowadzić do jego spektakularnego upadku, a nawet jakiejś formy osądzenia go przez wymiar sprawiedliwości – pisze Stanisław Janecki w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.
Publicysta analizuje stopniową „reaktywację” zmarginalizowanego przez Donalda Tuska polityka i narastający lęk jego partyjnych przeciwników przed spodziewaną zemstą. Przypomina świadczące o tym fragmenty nagrań ujawnionych w ramach „afery taśmowej”.
„Boję się, że Grzesiu się odwinie” — mówił w styczniu 2014 r. ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski Jackowi Rostowskiemu, wtedy ministrowi finansów. Uwieczniono to na nagraniu z podsłuchanej pogawędki obu panów w restauracji Amber Room. Grzesiu miał się odwinąć za upokorzenia, jakich przez kilka lat doznawał od Donalda Tuska. A to odwinięcie się było pewne jak w banku, bo — jak dodawał Sikorski: „Schetyna jest z »żulii lwowskiej«”. A ta nie wybacza nigdy. To dlatego wiele lat temu o obecnym ministrze spraw zagranicznych zaczęto mówić Grzegorz „Zniszczę Cię” Schetyna
- pisze Janecki.
I przypomina, że jako szef MSZ w rządzie Ewy Kopacz Schetyna precyzyjnie realizuje ów plan „odwinięcia się” Donaldowi Tuskowi. I wszystkim tym, którzy go przez lata niszczyli.
Swój plan „przegryzienia tętnicy szyjnej” Tuskowi - Schetyna realizuje także w Brukseli
- twierdzi Janecki.
Na politycznej „liście śmierci” Schetyny poza obecnym przewodniczącym Rady Europejskiej są też szef struktur PO na Dolnym Śląsku Jacek Protasiewicz oraz prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz a także główny rywal w partii Cezary Grabarczyk, szef tzw. spółdzielni w PO i minister sprawiedliwości.
Jak pisze Janecki, w ostatnich tygodniach Schetyna w szybkim tempie odbudowuje wpływy w partii i w regionie, przede wszystkim w wielkich firmach, na czele z KGHM, bo to one są bezcennym zasobem stanowisk dla stronników.
Posłowie PO, z którymi rozmawiałem, opowiadają o scence z końca stycznia 2014 r. Rozmawiali ze Schetyną w Sejmie i w pewnym momencie ktoś spytał go, czy ma już sygnet, w który będą go całować ci, którzy wcześniej go niszczyli. „Tam, gdzie będą mnie całować, nie da się założyć sygnetu. Ale i tak nic im to nie da, choć chyba ich z tego nie zwolnię” — miał odpowiedzieć szef MSZ.
- pisze autor.
Cytuje też pogłoski, że...
Grzegorz robi Donaldowi tak koło pióra w Europie, że ten będzie żałował, iż kiedykolwiek z nim zadarł. Są to niby niewinne anegdotki o Tusku z czasów, gdy był premierem, opowiadane szefom MSZ, z którymi Schetyna się spotyka. I obecny szef Rady Europejskiej nie wypada w nich jak mąż stanu.
Zgodnie z tymi informacjami - Schetyną nie jest w stanie i nie chce otwarcie wojować z Tuskiem na arenie międzynarodowej, ale różne plotki i przytyki mogą sprawić, że były polski premier nie dostanie w 2017 r. przedłużenia kadencji na kolejne dwa i pół roku.
A Tusk, którego spotkałby taki despekt w Brukseli, byłby na tyle słaby i poobijany, że jego powrót do rządzenia w Polsce i w PO byłby bardzo mało prawdopodobny. Taka ma być właśnie długofalowa strategia Schetyny: osłabiać Tuska, samemu wygrać walkę o przywództwo w partii z Ewą Kopacz, a po ewentualnym zakończeniu urzędowania przez obecnego szefa Rady Europejskiej w Brukseli dokończyć dzieło rewanżu i zemsty.
Według informacji pochodzących z otoczenia Grzegorza Schetyny możliwy jest nawet scenariusz, że gdyby PiS wygrało wybory parlamentarne jesienią 2015 r., a Tuskowi by nie przedłużono kadencji po 2017 r.
Grzegorz mógłby pomóc Kaczyńskiemu w pociągnięciu Tuska do jakiejś formy odpowiedzialności karnej za zaniedbania związane z katastrofą smoleńską. A wie o tym całkiem sporo”. I to byłoby ostateczne „odwinięcie się” osobie, która bezkarnie Schetynę niszczyła i upokarzała przez ostatnie kilka lat. Spełniłoby się w ten sposób przekonanie zwolenników obecnego szefa MSZ, że „Bóg wybacza, Grzegorz nigdy”.
— pisze Janecki.
Sam Schetyna poproszony w radiowej Trójce o skomentowanie ujawnionych informacji – usiłował je bagatelizować.
To absurdalne rzeczy, naprawdę. Aż się martwię, że pani redaktor się takimi rzeczami zajmuje… To kompromitujący artykuł – uważam, że jeśli nie ma argumentów na poważną rozmowę, to używa się takich inwektyw
- powiedział.
Czyżby zabolało?
ansa/jkub/wSieci
Cały artykuł można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika „wSieci.”
„wSieci” - tygodnik osobistych opinii w sprzedaży także w formie e-wydania